2

Byłem krytycznie nastawiony do Odnowy – o. Raniero Cantalamessa

O swoim spotkaniu z Odnową w Duchu Świętym opowiada o. Raniero Cantalamessa OFMCap, kaznodzieja papieski.

 

Profesorskie dylematy
Byłem już profesorem Uniwersytetu Katolickiego w Mediolanie, kiedy usłyszałem o nowym zjawisku w Kościele – Odnowie w Duchu Świętym, która wtedy zaczynała swoją działalność we Włoszech. Pewna pani, której byłem kierownikiem duchowym, przywiozła tę wiadomość z rekolekcji: – Spotkałam niezwykłych ludzi, modlą się, klaszczą, są pełni radości, mówią także o cudach, które wśród nich się zdarzają.

 

Jako mądry kapłan, bardzo przywiązany do tradycyjnych form duszpasterstwa, powiedziałem jej wówczas: – Więcej już nie pojedziesz na takie rekolekcje! Była posłuszna, jednakże nie przestawała zapraszać mnie na spotkania Odnowy i przekonywać o jej wartości.

 

W końcu poszedłem do tej wspólnoty jako bardzo krytycznie nastawiony obserwator. Moje kapłańskie powołanie zostało ukształtowane przed II Soborem Watykańskim, miałem więc ambiwalentny stosunek do tego, co zaczynało dziać się wtedy w Kościele. Obawiałem się, że może to być nie do końca zdrowe. Mój sceptycyzm spostrzegli animatorzy grup i po cichu odradzali swoim podopiecznym spowiedź u mnie, ponieważ byłem postrzegany jako wróg Odnowy.

 

Mimo to kilka osób porosiło mnie o spowiedź. Słuchanie ich wyznań zrobiło na mnie ogromne wrażenie, bo nigdy wcześniej nie widziałem tak głębokiego żalu za grzechy i ducha pokuty sprawowanej w czystości serca. Podczas wyznania grzechów wydawało mi się, że kamienie spadają z ich dusz, a na końcu pojawiała się radość i łzy. Na taki widok musiałem przyznać: – Tu działa Duch Święty!

 

Właśnie to obiecywał Jezus, mówiąc o zesłaniu Ducha Świętego: – Kiedy przyjdzie Paraklet, Pocieszyciel, przekona świat o grzechu. Ci ludzie naprawdę byli przekonani o grzechu! W tym niecodziennym przypadku sakramentu pokuty dostrzegłem, jaka jest rola Ducha Świętego w Kościele: chodzi o ożywienie wszystkich sakramentów, aby uczynić z nich żywe doświadczenie.

 

Zacząłem coraz bardziej interesować się ruchem Odnowy w Duchu Świętym. Ponieważ wykładałem historię wczesnego chrześcijaństwa, przygotowałem kurs o początkach Kościoła. Wiedziałem bowiem, że niektóre zjawiska, które obserwowałem w Odnowie, zdarzały się także w pierwszej wspólnocie chrześcijańskiej. Mimo to mój krytycyzm wobec tej wspólnoty nie osłabł, a jednak wciąż byłem zapraszany, bym dla niej nauczał.

 

Kongres w Kansas City
W 1977 roku otrzymałem w prezencie bilet do Stanów Zjednoczonych na ekumeniczny kongres Odnowy. Ponieważ miałem i tak tam pojechać, aby uczyć się języka angielskiego, więc przyjąłem tę propozycję i wziąłem udział w kongresie, który odbył się w Kansas City w Missouri.

 

Przybyło tam czterdzieści tysięcy osób: dwadzieścia tysięcy katolików i tyle samo uczestników innych wyznań chrześcijańskich. Wieczorem, na stadionie jeden z liderów wziął do ręki mikrofon i zaczął przemawiać: – Wy, biskupi, kapłani, diakoni, płaczecie, lamentujecie, ponieważ ciało mojego Syna jest rozdarte. Wy, świeccy: kobiety, mężczyźni, płaczecie, lamentujecie, ponieważ ciało mojego Syna jest rozdarte… Kiedy tak mówił, zobaczyłem, jak ludzie wokół mnie padają na kolana… Na koniec całe zgromadzenie płakało z powodu skruchy, żalu wynikającego z podziału wśród chrześcijan. Zauważyłem też napis: “Jezus jest Panem”, który przenoszono z jednej części stadionu w drugą. Był to kolejny krok na drodze odkrywania Odnowy w moim życiu.

 

Dla mnie jedną z największych zasług Odnowy dla Kościoła – z punktu widzenia teologicznego i biblijnego – jest odkrycie Jezusa jako Pana. Sam prowadziłem naukowe studia nad tym tytułem Jezusa, jednak dopiero pod natchnieniem Ducha Świętego zrozumiałem, że słowo Kirios, czyli Pan, nie jest tylko jednym z nazwań Jezusa, ale wyraża nasz osobisty do Niego stosunek. Dlatego św. Paweł mówił dobitnie: “Nikt nie może powiedzieć, że Jezus jest Panem, jak tylko pod natchnieniem Ducha Świętego”. Podkreślał również, że “jeśli wyznasz swoimi ustami, że Jezus jest Panem i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych, zostaniesz zbawiony”. Dzięki temu odkryciu później napisałem książkę “Żyć w Chrystusie”, która została przetłumaczona także na język polski.

 

Kiedy pada Jerycho
Mimo tego głębokiego doświadczenia, wciąż nie czułem się częścią tego ruchu, ciągle pozostawałem na zewnątrz. Moi przyjaciele, którzy przyjechali ze mną z Włoch, wiedzieli o tym. I gdy podczas spotkania zaśpiewano pieśń o biblijnej historii Jerycha, którego mury rozpadają się od dźwięku trąb, szturchali mnie łokciami i mówili: – Słuchaj uważnie, ponieważ ty jesteś tym Jerychem… Tak, istotnie byłem tym Jerychem i ono upadło.

 

Po spotkaniu przenieśliśmy się do domu rekolekcyjnego, gdzie odbywało się seminarium Odnowy w Duchu Świętym. Zacząłem w nim uczestniczyć, choć ciągle miałem opory i w czasie modlitwy mówiłem sobie: – Przecież jestem franciszkaninem, mam św. Franciszka jako ojca duchowego, czego ja tu szukam? I właśnie kiedy wypowiadałem to zdanie, pewna kobieta otworzyła Biblię, nie wiedząc, oczywiście, o moich dylematach, i zaczęła czytać fragment z Ewangelii o tym, jak Jan Chrzciciel mówi faryzeuszom: “Nie mówcie w waszych sercach: mamy Abrahama za ojca”. Wtedy zrozumiałem, że Pan Jezus dał mi taką odpowiedź! Wstałem i powiedziałem: – Panie Jezu, nigdy więcej nie powiem, że mam za ojca św. Franciszka! Odkryłem bowiem, że tak naprawdę nie jestem jeszcze jego synem, bo żeby nim zostać, potrzeba specjalnej łaski, a ja dopiero teraz na nią się zgadzam. Doświadczenie Odnowy pozwoliło mi zrozumieć sedno doświadczenia franciszkańskiego.

 

Pierwsi franciszkanie byli wędrującymi charyzmatykami, tak jak uczniowie Jezusa. Kiedy modlono się nade mną o wylanie Ducha Świętego, w pewnym momencie poproszono mnie: – Teraz wybierz Jezusa jako Pana twojego życia. Otworzyłem oczy i zobaczyłem nad ołtarzem krucyfiks. Ujrzałem światło, jakby Pan Jezus mówił mi: “Uważaj! Jezus, którego wybierasz jako Pana, nie jest łatwy ani powierzchowny. Jestem ukrzyżowany”. I to mi pomogło. Żywiłem bowiem nadal obawę, że ruch Odnowy jest powierzchowny, sentymentalny, emocjonalny. Wtedy zrozumiałem, że Duch Święty prowadzi ludzi do serca Ewangelii, którym jest krzyż Jezusa.

 

Chrzest w Duchu Świętym
Podczas chrztu w Duchu Świętym nie odczułem nic szczególnego. Ponieważ jestem teologiem, zastanawiałem się, czym jest ten chrzest. W końcu zrozumiałem, że to sposób odnowienia życia wewnętrznego, odnowienia łaski chrztu.

 

Odrodzenie owo polega na ponownym przeżyciu – w sposób świadomy i wolny – tego, co dokonało się bez naszego udziału w sakramencie chrztu. Musimy zaakceptować osobiście Jezusa jako Pana. Równocześnie odnowiłem moje śluby zakonne.

 

Podobny proces zachodzi podczas chrztu w Duchu Świętym między małżonkami: na nowo przyjmują oni zobowiązania przyjęte i wypowiedziane podczas zawierania sakramentu małżeństwa. Dzisiaj widać olbrzymią potrzebę odnowienia życia małżeńskiego, które gaśnie. Powszechnie, również wśród chrześcijan, spotyka się rozwód serca: małżonkowie mieszkają wprawdzie razem w tym samym domu, ale nie ma już między nimi miłości, wręcz wieje chłodem. A przecież małżeństwo jest sakramentem, w którym dwie osoby czynią się wzajemnie darem dla siebie.

 

Przypomniała mi o tym jedna para z Odnowy ze Stanów Zjednoczonych: – Niech ojciec posłucha – powiedział mąż – ja teraz trzymam za rękę moją żonę, ale nie zawsze tak było. Byliśmy bardzo podzieleni. Wnieśliśmy nawet sprawę o rozwód i kłóciliśmy się przed adwokatem. Nie mogliśmy siebie znieść. Wtedy znajomi zaprosili mnie na spotkanie Odnowy w Duchu Świętym. Z początku byłem zrozpaczony, ale nagle – nie wiem, dlaczego – poczułem schodzącą na mnie z góry falę miłości.

 

Kiedy wróciłem do domu, była głęboka noc. Obudziłem swoją żonę, przytuliłem ją i zacząłem mówić: – Kocham cię, kocham cię! Żona odpowiedziała: – Ci wariaci, charyzmatycy również z ciebie zrobili wariata! Ale także ona z ciekawości poszła na jedno ze spotkań i doświadczyła tej samej łaski, jakby lód jej serca stopniał. I odtąd oboje zaczęli służyć w Kościele, on jako diakon stały. Tylko Duch Święty może odnowić rodziny, które są w głębokim kryzysie!

 

Jak widać, chrzest w Duchu Świętym odnawia nie tylko sakrament chrztu, ale także pozostałe sakramenty, jakie otrzymaliśmy.

 

Owoce Ducha Świętego
Po pewnym czasie dostrzegłem kolejne owoce otwarcia się na działanie Ducha Świętego. Kiedy sięgnąłem po brewiarz, aby odmawiać modlitwę i psalmy, wydawały mi się one nieco inne, nowe, bo zaczęły w sposób szczególny do mnie przemawiać. Biblia stała się księgą żywą, poprzez którą Bóg mówi do człowieka, słowem rzeczywiście dla mnie przeznaczonym.

 

Odczułem też nową miłość do modlitwy. Ciągnęło mnie do niej, a co więcej, nabierała ona dla mnie trynitarnego charakteru: Ojciec mówił mi o Synu, Syn o Ojcu. Doświadczałem modlitwy w Duchu Świętym i zaczynałem rozumieć, co to znaczy “modlić się w Duchu”, o czym mówi Pismo Święte. Jest to całkiem inny rodzaj modlitwy: już nie stworzenie mówi do dalekiego Boga, ale Duch Święty modli się w tobie i z tobą. Duch Święty kontynuuje w tobie modlitwę Jezusa. Tak wygląda modlitwa charyzmatyczna.

 

Nowe powołanie kaznodziei
Kiedy po trzech miesiącach wróciłem ze Stanów Zjednoczonych do Włoch, przyjaciele i znajomi byli zdziwieni moją przemianą. Ktoś nawet powiedział: – Cóż to za cud!? Wysłaliśmy do Stanów Zjednoczonych Szawła, a wrócił Paweł…

 

Zacząłem uczestniczyć w spotkaniach Odnowy. Po jakimś czasie stało się coś, co zupełnie odmieniło moje życie. Modliłem się w moim klasztorze w Mediolanie i Pan przemówił do mnie za pomocą pewnego obrazu. Nie była to cudowna wizja, ale duchowa myśl, przekaz od Pana z serca do serca. Miałem zamknięte oczy, ale wydawało mi się, że widzę Jezusa tuż po chrzcie w Jordanie, kiedy miał zacząć przepowiadać Ewangelię.

 

Przechodząc przede mną, powiedział: – Jeżeli chcesz mi pomóc głosić Królestwo Boże, zostaw wszystko i chodź za mną. I zrozumiałem, że to znaczy: zostaw nauczanie uniwersyteckie i zostań wędrownym kaznodzieją na wzór św. Franciszka! Poszedłem więc do mojego przełożonego generalnego w Rzymie, aby poprosić go o pozwolenie na zmianę trybu życia. Generał kazał mi poczekać rok, dopiero po tym czasie wyraził zgodę. Zostawiłem więc nauczanie uniwersyteckie i udałem się na rekolekcje przed rozpoczęciem mojej nowej misji.

 

Był rok 1980. Podczas mojego pobytu w malutkim klasztorze w Szwajcarii z Rzymu zatelefonował do mnie przełożony generalny i powiedział: – Papież Jan Paweł II mianował cię kaznodzieją Domu Papieskiego. Czy masz jakieś poważne powody, żeby odmówić? Szukałem ich, ale nie znalazłem. A więc musiałem przygotować się, żeby w Wielkim Poście głosić kazania papieżowi.

 

Nominację tę odczytałem jako błogosławieństwo od Pana. Pozwoliła mi ona na nowo odczuć działanie Ducha Świętego. Otrzymałem przywilej cotygodniowych spotkań z Janem Pawłem II w dwóch okresach liturgicznych w ciągu roku. W każdy piątek Adwentu i Wielkiego Postu przedstawiałem wprowadzenie do medytacji dla papieża, jego sekretarzy, kardynałów, przedstawicieli kurii, biskupów i przełożonych generalnych zakonów. Papież czasami dziękował mi za moje przepowiadanie, a ja mówiłem: – To ja muszę Ojcu Świętemu dziękować za to, że ciągle przemawia do Kościoła… Po trzydziestu latach nadal wykonuję tę pracę.

 

Ekumenizm duchowy
Kiedy zostałem członkiem Delegatury Katolickiej do Dialogu z Kościołami Zielonoświątkowymi, nieraz widziałem, jak Duch Święty tworzy nową atmosferę dialogu. Odnowa w Duchu Świętym jest w awangardzie pracy nad zjednoczeniem chrześcijan, bo przede wszystkim kładzie nacisk na ekumenizm duchowy. To ważne, bo ekumenizm doktrynalny bez ekumenizmu duchowego nic nie daje.

 

Ekumenizm duchowy oznacza wspólną modlitwę, wspólne słuchanie i przepowiadanie słowa Bożego. To stwarza warunki do przezwyciężania różnic i animozji z przeszłości. Duch Święty dzisiaj czyni to, co czynił u początków Kościoła – rozdaje swoje łaski i charyzmaty wśród chrześcijan różnych wyznań. Takie same, jak przy pierwszym zesłaniu Ducha Świętego.

 

Apostołowie przed zesłaniem Ducha Świętego słyszeli ewangelię od Jezusa, ale wykazali się całkowitą ignorancją i nie umieli swojej wiedzy zastosować. Dopiero po otrzymaniu Ducha Świętego byli gotowi do tego, aby oddać życie za Chrystusa. Również dzisiaj doświadczenie Ducha Świętego jest konieczne, aby przemienić chrześcijan tylko z nazwy w chrześcijan rzeczywistych. Tylko Duch Święty może dać nam nową miłość do Chrystusa i chrześcijańską pasję. Chrześcijanie bez tej pasji i fascynacji Chrystusem nie są w stanie ewangelizować, ponieważ ludzie patrzą bardziej w oczy niż na usta. A gdy człowiek ma Jezusa w sercu, uwidacznia się to szczególnie w jego oczach.

 

Oczywiście Odnowa w Duchu Świętym nie jest jedyną formą ewangelizacji, poprzez którą Duch Święty działa w Kościele. To jeden ze znaków nowej wiosny Kościoła. Dziękujmy za ten dar. Ja rozpoznaję, że zmienił on moje życie i życzę tego każdemu.

 

(źródło: deon.pl)

 

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Byłem krytycznie nastawiony do Odnowy – o. Raniero Cantalamessa"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Alicja
Gość
Alicja

Bóg zapłać za piękne świadectwo.Czytałam jednym tchem.Przepiękne świadectwo prowadzenia Ducha Świętego.Byłam w Odnowie i wiem że On naprawdę jest i działa.Moje życie też odmienił.

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Dziekuje za świadectwo Ojca ,Odnowa w Duchu Św. odmienia moje życie każdego dnia ,cudownie jest miec świadomość ,że Jezus żyje , a Duch Świety pomaga , prowadzi ,troszczy się i przemienia życie . bardzo zmieniły się moje wartości w życiu codziennym , dostałam nowych przyjaciół którzy uczą mnie o tym ,że jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu to wszytko inne jest na swoim . Widze co raz wyrażniej jaką miłoscia jestem ja i moi bliscy obdarzani wiem ,że wszystko mogę w Tym , Który mnie umacnia

wpDiscuz